Zanim wyruszyłam za granicę zdecydowałam przetestować się w Polsce na krótkim odcinku. W razie gdyby się spanikowało to w Polsce łatwiej wsiąść w pociąg i wrócić. Okazji nie trzeba było długo szukać, w Dolinie Chochołowskiej właśnie zakwitły krokusy. Do tego możemy dołożyć bardzo prostą trasę Wrocław-Kraków i materiał szkoleniowy jak znalazł.

23-25 kwietnia 2010.

Pierwsze łapanie stopa przypadło na piątek po południu. Pojechałyśmy – Ania, Łomot i ja – na Karkonoską próbować swoich sił. I tak nam mijał czas przy pierwszej stacji benzynowej, 30? 40? minut. Trochę deprymujące dla nowicjusza. Ania wypytywała kierowców na stacji, my z Łomotem dalej próbowałyśmy łapać na kartkę. Mniej więcej w tym samym momencie dostałyśmy podobną radę – Ania od kierowcy, my od przechodnia – przejść kawałek dalej na lepszą stację z McDonaldem i większą ilością samochodów,. Nie wiedziałyśmy, jak daleko mamy iść, więc poprosiłyśmy o podwózkę… jak się okazało kilkaset metrów. Ale liczy się, pierwsze koty za płoty 😉
Tu rzeczywiście było łatwiej i już po kilku minutach jechałyśmy w okolice Opola. Następnym przystankiem była stacja benzynowa przy autostradzie. Idealne rozwiązanie… gdyby nie to, że miejsce wydawało się wymarłe. Szczęście nas jednak nie opuściło. Do samochodu stojącego na parkingu właśnie wracali właściciele. W minutę miałyśmy kolejny transport i to do Krakowa, prosto do miejsc, gdzie miałyśmy zamieszkać na dwie najbliższe noce.

Rano ruszyłyśmy, jak Pan Bóg przykazał, autobusem do Zakopanego, a stąd busem do Doliny Chochołowskiej. Warto wyjechać jak najwcześniej i wyprzedzić w ten sposób większość turystów, dzięki temu zyskuje się trochę więcej spokoju i swobody. My tak zrobiłyśmy, a potem na trasie strasznie się wlekłyśmy 😉 łącznie ze zrobieniem postoju na pierwszej krokusowej polanie. Totalne rozleniwienie.
To co zastałyśmy w okolicach schroniska jest nie do opisania. Hale całe porośnięte fioletowymi krokusami, w tle ośnieżone tatrzańskie szczyty, a nad głową cudowne błękitne niebo. Przepiękne miejsce, tak blisko domu.
Kto jeszcze nie był w Chochołowskiej w czasie kwitnięcia krokusów, pora jak najszybciej to zmienić. Najlepiej śledzić oficjalną stronę schroniska lub fan page na facebooku, gdzie zawsze pojawiają się informacje o pierwszych krokusach 😉

Powrotny autostop z Krakowa do Wrocławia to była kwestia 3 minut. Nawet, nie zauważyłyśmy, że samochód zjechał dla nas na pobocze. Znów miałyśmy podwózkę do Opola. Opole miastem spotkań? Tu trochę dużej czekałyśmy na podwózkę do Wrocławia, ale się doczekałyśmy. Jak mogłoby być inaczej?

Wyjazd był krótki, niewymagający, ale dzięki niemu przekonałam się, że autostop wciąż funkcjonuje i ma się dobrze, a kierowcy są mili i daleko im do seryjnych morderców.
Złapałam trochę oddechu, zobaczyłam jeden z piękniejszych zakątków Polski. Byłam gotowa na autostop zagraniczny.

Jak dojechać do Neapolu — autobusem czy pociągiem?
Jak najlepiej dojechać z Warszawy do Rzymu
Jak dojechać do Neapolu z Opola — autobusem czy pociągiem?